<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Walka o ‘marynarza wolność’">
<author_1="Françoise Rouauld">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="9">
<date="1951-09-30">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Spokojne, stare francuskie miasto prowincjonalne — Bourges — przeżyło jeden z najpiękniejszych i najbardziej entuzjastycznych dni w swojej historii. Tysiące b. partyzantów i członków Ruchu oporu z całego kraju zjechało do rodzinnego miasta Henri Martina, aby raz jeszcze wyrazić protest przeciw uwięzieniu tego, który stał się dla mas francuskich symbolem walki o pokój i sprawiedliwość.
W przepełnionej, olbrzymiej hali targowej Bourges, w słonecznych uliczkach miasteczka Rosieres, gdzie manifestantów powitał, oprócz mera, dobry uśmiech starego ojca Henryka — stało się jasne dla wszystkich obecnych, że poprzez protest i oburzenie — wokół czystej, szlachetnej i odważnej postaci 24-letniego marynarza odradza się dziś we Francji silna, twórcza jednomyślność ludzi najróżniejszych poglądów politycznych, społecznych i religijnych. Jednomyślność, którą rządy reakcyjne na rozkaz amerykańskich „zwierzchników” starają się dziś zdławić wszelkimi siłami.
Historia Henri Martina staje się już dziś legendą. Jej treść opowiedziana jego własnymi słowami przed „sądem” w Tulonie, jest prosta:
„Miałem 16 lat, kiedy zacząłem rozdawać ulotki nawołujące ludność mego miasteczka do walki z najeźdźcą hitlerowskim. Po walce zbrojnej w partyzantce mogłem wrócić do domu. Miałem 17 lat. Ale nie wróciłem. Zaciągnąłem się do organizacji zbrojnej walczącej nadal w Royan. Mój 24-letni kapitan przed śmiercią powiedział nam: „Chłopcy! Trzeba walczyć do końca o wolność i sprawiedliwość”. Toteż kiedy tam zrozumiałem, że nieśliśmy Vietnamowi nie wolność, lecz niewolę — powiedziałem: nie!”
Parodia „sądu”
Tego protestu nie mógł znieść rząd francusko-amerykański.
20 października 1950 roku trybunał morski w Tulonie skazuje na pięć lat ciężkiego więzienia Henri Martina, któremu władze zarzucają akcję na rzecz pokoju w Indochinach.
19 lipca b.r., w Brest, trybunał morski potwierdza ten wyrok, poprzednio unieważniony orzeczeniem sądu najwyższego i skazuje ponownie Henryka na piąć lat ciężkiego więzienia.
Proces w rezultacie nie dowiódł ani sabotażu, ani żadnej innej winy, oprócz rozdawania ulotek domagających się pokoju w Indochinach.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>